NewsletterFacebook

iPhoneChina

„Gdyby Apple było państwem, wolałbyś żyć tam czy w Chinach?” pyta przekornie Christian von Borries na początku prowokacyjnego filmu obnażającego patologiczną synergię pomiędzy drapieżnym kapitalizmem a komunizmem w wersji chińskiej. Zmontowany „na ostro”, posiłkujący się poetyką kolażu i video-artu obraz von Borriesa rozgrywa się głównie w Shenzhen, ośmiomilionowym mieście graniczącym z Hongkongiem, które jeszcze 30 lat temu było senną osadą rybacką. Dzięki utworzeniu tu specjalnej strefy ekonomicznej powstało miasto-potwór, produkujące elektroniczne gadżety dla całego świata. Świat usłyszał o Shenzhen w 2010 roku, gdy w fabrykach pracujących na zlecenie m.in. firm Apple i Sony życie odebrało sobie kilkunastu doprowadzonych na skraj wyczerpania robotników. Von Borries nie nakręcił reportażu interwencyjnego – jego film to esej o podobieństwach świata kapitalizmu i komunizmu. Niekiedy ma to zabawny wymiar – chińskie billboardy wypełnione socjalistycznymi hasłami nie różnią się treścią od złotych myśli Steve’a Jobsa motywującego z plakatów swoich podwładnych zapełniających designerskie przestrzenie. Częściej jednak analogie są bardziej ponure, np. kiedy okazuje się, że cytaty ze słynnej „Czerwonej książeczki” brzmią jak wyimki z motywacyjnych speechów macherów z Doliny Krzemowej. W świecie nieograniczonej akumulacji kapitału wolność jednostki jest równie zagrożona, jak podczas rewolucji kulturalnej. Oczywiście, korporacyjny kapitał działa subtelniej niż siepacze Czerwonej Gwardii, ale łatwo wyobrazić sobie świat, w którym wykluczenie cyfrowe będzie oznaczało wegetowanie na marginesie społeczeństwa. Paraleli jest więcej – i komunizm, i kapitalizm sakralizują przestrzeń, minimalizując rolę jednostki. Wielkie sklepy Apple’a na całym świecie wyglądają podobnie. Przyglądając się ich łukowatym sklepieniom, dyskretnemu światłu i baczącej na wszystko, choć nienarzucającej się obsłudze, nie sposób nie pomyśleć o… świątyniach. Podobnie jest w chińskich show prezentowanych w telewizjach – one również gładko znoszą pozorne przeciwieństwa, w wizualnej orgii łącząc maoizm, konfucjanizm, wulgarną popkulturę i ludowość. Oba systemy mają jednego boga – masową podaż – i w jego imię przechodzą do porządku dziennego nad sporami z przeszłości.

Trzeba uczciwie przyznać, że twórcy „nowego wspaniałego świata” nie kryją się ze swoimi intencjami – cytowane w filmie wypowiedzi Marka Zuckerberga, Steve’a Jobsa, Larry’ego Page’a i Denga Xiaopinga nie pozostawiają żadnych wątpliwości – ludzkość ma się unifikować, a partia/korporacja powiedzą ci, czego chcesz, zanim tego zapragniesz. Kamera von Borriesa prześlizguje się po ikonicznych miejscach Chin i Ameryki, rejestrując publiczną przestrzeń anektowaną przez prywatne korporacje, wszechobecną ideologię konsumeryzmu, świat wypłukany z jakiegokolwiek znaczenia i tłumy ludzi, którzy krążą po ulicach wpatrzeni w najnowsze modele iPhone’ów. To nie futurystyczny „Her” Spike’a Jonza. To już nasza rzeczywistość. 

Film należy do sekcji Fetysze i kultura.

Gatunek: 
dokument
Kraj produkcji: 
Niemcy
Rok produkcji: 
2014
Czas trwania: 
69 min
Reżyseria: 
Christian von Borries