NewsletterFacebook

Raid Maraton

Raid

Jeden z najlepszych filmów akcji ostatnich lat łatwo pomylić z...horrorem o zombie. Mamy tutaj klaustrofobiczną przestrzeń, bandę nadciągających z każdej strony przeciwników oraz dziarskich twardzieli podążających egzystencjalną ścieżką "pewność siebie-strach-bycie martwym". Indonezyjski "The Raid" Garetha Evansa ma jednak przewagę nad każdym horrorem – zło, tym razem w postaci gangsterów z maczetami, potrafi u niego kopać z półobrotu. Przejażdżka tą filmową karuzelą oszałamia. Rewelacyjna choreografia walk wręcz, kapitalne pomysły inscenizacyjne oraz wzorowo budowane i utrzymywane napięcie sprawiają, że po seansie waszym wymarzonym zawodem będzie antyterrorysta z Dżakarty.

Raid 2: Bardacha

Z kinem kopanym jak z baletem – ciało jest w nim zarówno przedmiotem, jak i podmiotem sztuki. Bohaterowie dyptyku "Raid" Garetha Evansa robią z nim tak finezyjne rzeczy i wyrządzają bliźnim krzywdę w tak poetycki sposób, że tancerze teatru Bolszoj mogą powoli zawijać kramik. w pierwszej części mieliśmy wieżowiec na przedmieściach Dżakarty i ekipę dziarskich antyterrorystów osaczonych przez chmary mafiozów z maczetami. Teraz – w zgodzie z hollywoodzkim prawem kontynuacji – dostajemy mafijną wojnę na pełną skalę. Jedno się nie zmieniło: to wciąż krwawa, bezkompromisowa jazda na najwyższych obrotach. Czy wspominałem, że jedną z bohaterek jest głuchoniema dziewczyna w kusej sukience, ciemnych okularach i dwoma młotkami w torebce?

Michał Walkiewicz